fbpx
was successfully added to your cart.

Depresja była i niestety wciąż  jest tematem tabu. Kiedyś mówiło się o niej po cichu. Dziś nieco głośniej, ale wciąż nieśmiało. Jedno jest pewne – mówić o niej trzeba, bo rozprzestrzenia się niczym epidemia.

Dziki pęd, pogoń za pieniędzmi, karierą czy po prostu pogoń w życiu codziennym – ciężko jest temu sprostać. Czyha na nas coraz więcej niebezpieczeństw, chorób. Żyjemy w wiecznym niedoczasie, strachu czy poczuciu bezsensu. No właśnie… bezsens. Kiedyś był nieodłącznym elementem mojego życia. To zadziwiające, że bardziej zmąconą głowę miałam jako nastolatka niż teraz jako dorosła kobieta, która ma na głowie dom, rodzinę, karierę. Ale taka właśnie jest depresja. Może dotknąć zarówno nastolatkę jak i dojrzałą kobietą. Może dotknąć 11-letniego chłopca, albo 50-letniego mężczyznę. Reguły jako takiej nie ma. Wiem natomiast jedno – depresja, która kiedyś była moim wrogiem, dziś jest moim przyjacielem. Bo po części dzięki niej, jestem teraz tu gdzie jestem.

Ten, kto miał do czynienia z depresją, wie jak bardzo ciężko jest się z niej wydostać i jak bardzo utrudnia nam ona codziennie funkcjonowanie. Poczucie bezsensu, brak motywacji do tego, by w ogóle wstać z łóżka. Myśli samobójcze, morze wylanych łez. Depresja to najgorsze z czym musiałam zmierzyć się w swoim życiu. Niszczyła mnie i moje relacje. Komplikowała wszystko. Ale wychodzę jednak z założenia, że wszystko w naszym życiu dzieje się po coś. Powoli zaczynam rozumieć, po co w moim życiu spotkało mnie to ogromne poczucie bezsensu, które tak długo trwało. To wszystko zdarzyło się po to, bym stała się najbardziej pewną siebie, niezależną i spokojną kobietą jaką znam. To wszystko stało się po to, bym wydobyła z siebie to co najlepsze. Bym zbudowała sobie solidne fundamenty mojego charakteru, które nie pozwolą mu runąć przez byle jaką burzę. Może bez depresji, byłabym nadal nijaka. Ot, przeciętna. Żyłabym z dnia na dzień, bez większych celów, bez tej ogromnej chęci samorealizacji, doskonalenia. Ale jednak jest inaczej. Wspomnienie tych beznadziejnych dni, daje człowiekowi siłę i motywację do tego, by już nigdy do tego stanu nie wrócić. Wspomnienie zasłoniętych rolet w pokoju, łez wylanych w poduszkę to dla mnie obraz kobiety, jaką nie chcę być już nigdy więcej. Tamten czas minął bezpowrotnie i wiem, że był potrzebny po to, bym ukształtowała siebie właśnie taką, jaką jestem teraz.

Czy mogę nazwać depresję swoim przyjacielem? Myślę, że teraz kiedy już stawiłam jej czoła – owszem. Depresja to taka moja koleżanka, która przypomina mi o sobie za każdym razem, kiedy mam ochotę się poddać. Grozi mi wtedy palcem i mówi: naprawdę chcesz bym znów z Tobą zamieszkała? – przynajmniej tak to sobie wyobrażam. Bo depresja to taka przyjaciółka, z którą dobrze  żyje się tylko na odległość. Wiem doskonale, że ona wciąż czai się gdzieś w tle. Często chce do mnie wracać, a ja wiem, że czasem w słabszych chwilach, bardzo łatwo byłoby mi znów ją do siebie zaprosić. Ale zbyt bardzo kocham swoje życie tu i teraz, by to zrobić. Gdybym nigdy się z nią nie związała, nie byłabym teraz tak bardzo czujna, tak silna. Tak. Wierzę, że na każdą złą rzecz można spojrzeć inaczej. Trzeba tylko zmienić perspektywę.

Być może jesteś jeszcze w punkcie, w którym depresja jest Twoim najgorszym wrogiem. Czytasz ten tekst i nie dowierzasz – jak mam się polubić z tą francą? Dzisiaj może wydawać się to niemożliwe. Ale jeżeli mi się udało – to Tobie też się uda. Najpierw trzeba ją poznać i zaakceptować. Kim jesteś? Jaką częścią mojej osobowości? Po co przyszłaś? Kim stanę stanę się dzięki Tobie? Kiedy odpowiesz sobie na te pytania zaczniesz wzrastać i już nigdy nie będziesz chciał do niej wrócić. Odkryjesz nowe, lepsze życie, a z czasem zrozumiesz, że masz je właśnie dzięki niej. I wtedy stanie się Twoją przyjaciółką…

Autor: http://www.mamalla.pl 

Baklawa
Next Post

Leave a Reply