fbpx
was successfully added to your cart.

Coraz częściej zapadamy na choroby przewlekłe. Wśród kobiet dominują zaburzenia hormonalne, które skrywają się pod diagnozą Hashimoto, endometrioza czy zespół policystycznych jajników. Panowie z kolei borykają się z problemami związanymi z prostatą. To bardzo poważne schorzenia, które dziesiątkują osoby schorowane, jednocześnie dając nikłe szanse na zupełne wyleczenie. Czy problem leży po stronie zbyt później diagnozy? A może winę za ciągły wzrost populacji dotkniętej chorobami „nieuleczalnymi” ponosi system opieki zdrowotnej i powszechne metody leczenia?

Choroby towarzyszyły nam od zawsze. Począwszy od drobnych niedomagań organizmu, spowodowanych infekcjami wewnątrzkomórkowymi po cięższe przypadki, które kończyły się śmiercią. Dzięki medycynie dzisiaj wydłużamy swoje życie. Era antybiotyków spowodowała, że świetnie radzimy sobie z bakteriami, które kiedyś wywoływały śmiertelne epidemie. Szczepionki natomiast chronią populacje na całym świecie przed pandemiami. Wydawać by się mogło, że ludzkość radzi sobie świetnie z wyzwaniami egzystencjalnymi, jednak w obliczu chorób przewlekłych niestety przegrywa.

REALIA

Współczesne leczenie bardzo rzadko doprowadza do wyleczenia. Farmaceutyki, które dzisiaj stanowią podstawę prawie każdej terapii leczniczej nie dość, że działają objawowo, powodują szereg skutków ubocznych. Wizyty w gabinetach lekarskich trwają wystarczająco długo, by móc wypisać receptę i uzupełnić wymaganą dokumentację. Ważniejsze są dzisiaj procedury, przepisy i normy ustalone przez organy odpowiedzialne za funkcjonowanie „służby” zdrowia aniżeli cel sam w sobie w postaci zdrowego człowieka.

Dzięki badaniom naukowym codziennie dowiadujemy się o nowych odkryciach. Zespół nieszczelnego jelita przestał być teorią a stał się jedną z głównych przyczyn chorób o podłożu autoagresywnym, do których zaliczamy m.in. zapalenie tarczycy typu Hashimoto, stwardnienie rozsiane czy autyzm. Herbicydy stosowane w uprawie roślin przyczyniają się do skrócenia długości ciąży i wpływają na zdrowie matki jak i płodu, co zostało udowodnione w tym roku, 2018, przez badaczy z Indiana University i University of California San Francisco. W zależności od zagadnienia mamy dostęp do niezliczonej ilości badań naukowych, na których wyrosła medycyna akademicka i jednocześnie nie radzimy sobie z chorobami przewlekłymi, zwanymi też cywilizacyjnymi. Gdzie leży problem?

SYSTEM

To właśnie on jest głównym winowajcą. Ogranicza zarówno pacjenta jak i lekarza. W ciągu 15 min nawet utytułowany profesor nie jest w stanie poznać historii pacjenta, która jest fundamentem powrotu do zdrowia. Dzisiaj zadaniem lekarza jest prowadzenie pełnej dokumentacji i działanie zgodne z procedurami względem ochrony siebie samego. Mało kto wie, jak funkcjonuje rezydentura i po co stworzono NFZ, dlatego wszystko co złe, to wina lekarza. System odczłowiecza ten zawód i jednocześnie przyczynia się do coraz większego hejtu w stosunku do masowej opieki zdrowotnej. Pacjenci nie godzą się na takie traktowanie, dlatego „podziemie” rośnie w siłę.

ALTERNATYWA

Z pomocą przychodzi medycyna zintegrowana i funkcjonalne leczenie pacjenta. Ten zachodnio – wschodni model łączy w sobie wiele dziedzin nauki i z powodzeniem wykorzystywany jest w wielu prywatnych gabinetach lekarskich. Terapeuta nie zawsze jest lekarzem jednak posiada wiedzę medyczną. W gronie specjalistów medycyny funkcjonalnej dostrzec możemy naturopatów, bioenergoterapeutów, biologów, cochów zdrowia, zielarzy, doktorów z dorobkiem naukowym, niekoniecznie nauk medycznych, dietetyków i konsultantów Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Pacjent czuje się zaopiekowany a konsultacja trwa tyle, ile potrzeba, w dodatku efekty leczenia bywają spektakularne, więc czego chcieć więcej?

Pół żartem pół serio możemy krytykować działalność „pseudo – specjalistów”. Zawsze znajdzie się ktoś z wybujałym ego, kto będzie żądał badań naukowych i podważał skuteczność naturalnych metod leczenia. Nie ma znaczenia, czy efekt został osiągnięty i pacjent wrócił do zdrowia. Ważne są papiery, dowody, procedury. To bardzo krzywdzące, kiedy człowiek zdrowieje a świat medycyny nie traktuje tego poważnie, bo zdrowienie nie mieści się w kanonach przepisów i prawa. Nikt nie opatentuje skuteczności witamin a zdrowe odżywianie przegrywa z farmaceutykami

Na szczęście żyjemy w czasach, gdzie każdy decyduje o sobie i ma wybór, w jaki sposób chce być leczony. Społeczeństwo się budzi i zaczyna oczekiwać więcej. Zaczyna świadomie wybierać i edukować się w dziedzinach do tej pory zarezerwowanych dla wybranych. Leczenie funkcjonalne bardzo mocno rozwija się w Polsce z ogromnymi sukcesami. Ludzie przestali ufać skostniałym systemom, przez które tracą najbliższych. Zaczynamy dbać nie tylko o ciało lecz przede wszystkim o umysł i duszę. Jedynym problemem jest pieniądz, gdyż poradnictwo funkcjonalne nie jest refundowane i nie każdego stać na takie rozwiązanie. Zanim jednak przesądzimy losy funkcjonalnego powrotu do zdrowia warto zadbać o własne finanse i planowanie wydatków. Mnóstwo pieniędzy każdego dnia przeznaczamy na dobra doczesne i luksus, który w danym momencie z pewnością nie należy do priorytetów.