fbpx
was successfully added to your cart.

Motywacja. Obecnie to słowo zdaje się rozbrzmiewać niemalże wszędzie, non stop. Ostatnie lata to duży nacisk kładziony na rozwój osobisty, coaching i motywację na wszystkich możliwych płaszczyznach. Potrzebujemy motywacji, żeby… iść naprzód. Bez niej naprawdę ciężko byłoby nam się rozwijać i zmieniać na lepsze.

Motywacja to najprościej mówiąc stan, w którym jesteśmy w pełnej gotowości dać z siebie maksimum w danej sprawie. To energia i wiara w to, że jesteśmy w stanie zrobić znacznie więcej, niż wydawało nam się dnia wczorajszego, kiedy ledwo zwlekliśmy się z łóżka. Motywacja to wspaniała rzecz, dzięki której możemy metodą małych kroków dojść do wielkich celów. 

W pewnej dyskusji, pewna osoba powiedziała do mnie kiedyś coś na kształt: mi tam żadna motywacja nie jest do niczego potrzebna. Powiedział to człowiek, który życie ograniczał do kompletnego minimum. Minimum zaangażowania, minimum motywacji, minimum wszystkiego. Ten człowiek z niczego nie czerpał satysfakcji i przyjemności, bo nie był zmotywowany, by w życiu dać z siebie coś więcej niż właśnie to minimum. A jak wiadomo, minimum wysiłku=minimum satysfakcji. Dlatego właśnie motywacja jest potrzebna każdemu z nas. Jest potrzebna po to, byśmy nie tylko się rozwijali, ale byśmy czerpali z życia najlepiej i najmocniej jak się da. 

Gdyby nie motywacja, nie byłabym w punkcie, w którym jestem teraz. A wierzcie mi – o takim punkcie życia nawet nie śniłam. Nigdy nie sądziłam, że w wieku 24 lat będę założycielką i autorką strony internetowej, którą odwiedza kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy osób miesięcznie. Nigdy nie sądziłam, że w tym wieku będę mieć cudowną córkę i własne mieszkanie w stolicy. Ale przede wszystkim… nigdy nie sądziłam, że w tym wieku będę tak świadomym swoich wyborów człowiekiem. Człowiekiem, który nie tylko idzie naprzód ze swoją karierą, ale również idzie naprzód ze swoją wiedzą w temacie żywienia, psychologii czy wiary. To dzięki motywacji i wiary we własne możliwości jestem tu gdzie jestem. Bo pewnego, smutnego dnia, zrozumiałam, że bez tych dwóch czynników, nie zrobię nic dobrego ze swoim życiem. Wzięłam się w garść, rozpisałam większe cele na kilka mniejszych, a to co mnie motywowało i motywuje każdego dnia to przede wszystkim szczęście, które odczuwam dzięki realizacji swoich celów. W tym szczęściu chcę trwać jak najdłużej. A cóż może nas motywować bardziej niż bycie szczęśliwym, spełnionym człowiekiem?

Motywacja daje mi poczucie, że mogę być kim chcę i mogę robić w życiu to co chcę. Zapewnia mi grunt pod nogami i za każdym razem kiedy ziemia osuwa mi się spod nóg – przypomina mi, że wystarczą chęci, by cokolwiek w życiu osiągnąć. Tylko jak we wszystkim najgorzej jest zacząć. Najtrudniej jest zrobić ten 1 krok, czyli zmotywować się do… zmotywowania. Nie dam Ci ryby, ale mogę Ci dzisiaj podarować wędkę. 

Pamiętam jak to było ze mną. Musiałam w życiu zmotywować się do wielu rzeczy. Do walki o związek, do walki o wymarzoną sylwetkę, do walki o swoją karierę. To nie było łatwe. Proces motywacji nie jest jakiś skomplikowany, ale jego pierwszym czynnikiem jest wzbudzenie energii. Za każdym razem kiedy potrzebuję się do czegoś zmotywować, po prostu szukam rzeczy, które mi to ułatwią. Przede wszystkim udowadniam sobie, że osiągnięcie mojego celu jest naprawdę możliwe. Kiedy ten fakt do nas dotrze – automatycznie zrozumiemy, że jest to możliwe i zaczniemy działać. Jak sobie to uświadomić? Przede wszystkim cel – nieważne, czy jest nim zdrowie, czy kupno mieszkania, czy naprawa relacji – rozbijamy na dziesiątki mniejszych zadań. WIELKI cel sam w sobie jest zazwyczaj przerażający. Ale jeśli zmienicie perspektywę i zrozumiecie, że wielkie zadania, to tak naprawdę dziesiątki mniejszych, które same w sobie są łatwe – będzie to wyglądać zdecydowanie lepiej prawda? Nieważne do czego chcecie się zmotywować – rozbijcie swoje wielkie zadanie na mniejsze i opracujcie plan ich realizowania. 

Kiedy potrzebowałam zmotywować się do osiągnięcia wymarzonej sylwetki, rozpisałam sobie co da mi osiągnięcie tego celu, jak będę się wtedy czuć jak będą wyglądać, a następnie rozpisałam sobie cały plan działania. Nie miałam jednego, wielkiego celu – miałam kilka małych, które po kolei realizowałam. Nie skupiałam się na zrzuceniu 10 kg, tylko na zrzuceniu pierwszego, drugiego, a potem trzeciego. Nie skupiałam się na rewolucji żywieniowej, a skupiłam się na wprowadzaniu stopniowych zmian do mojego stylu życia.  Kiedy walczyłam o związek nie skupiałam się na osiągnięciu szczęśliwej, dojrzałej relacji, a na drobnych krokach – miłym geście, rozmowie, niespodziance dla ukochanego. Każdego dnia było mi coraz łatwiej. 

Nieważne na jakiej płaszczyźnie musiałam się zmotywować – najbardziej motywował mnie wymarzony efekt końcowy i realizacja każdego najmniejszego kroku. Bo skoro dałam radę wykonać pierwsze i drugie zadanie, to na pewno dam sobie radę z następnymi. Tak samo było z moim zdrowiem. Choć przyznam, że musiało zacząć mi szwankować, żebym zmotywowała się do jego odzyskania. Hashimoto, złe żywienie, brak ruchu – to wszystko sprawiło, że czułam się i wyglądałam coraz gorzej. Czynnikiem, który zmotywował mnie najbardziej była moja córka, dla której powinnam być przykładem. Ale to nie zawsze było wystarczające. Z roku na rok, coraz bardziej zaczynałam pojmować, że w życiu nie ma nic cenniejszego niż zdrowie. Byłam wykończona swoją wieczną ospałością, zmęczeniem, znużeniem i brakiem chęci do życia. Widziałam zdrowych ludzi tryskających energią, tymczasem ja, czułam się jak babcia. Z czasem zaczęło do mnie dochodzić, że nie takie życie chcę wieść. Chcę być zdrowa, silna, pełna energii i świadoma. Chcę dokonywać dobrych wyborów, jeść zdrową żywność, kupować naturalne kosmetyki. Chcę zadbać o siebie kompleksowo. W tym przypadku moją motywacją była chęć bycia zdrowym, pełnym energii człowiekiem, który będzie też przykładem dla swojej rodziny. Załączyło się we mnie oblicze kapłanki domowego ogniska, która chce zadbać nie tylko o siebie ale i o swoich najbliższych. Dzisiaj mój regał pełny jest książek o zdrowym odżywianiu, o harmonii w życiu – a tak naprawdę to dopiero początek tej przygody. 

Odpowiednia motywacja i rozsądnie zobrazowane cele, mogą sprawić, że zyskamy siłę i energię do zmian w swoim życiu. Że zawalczymy o to, co dla nas ważne. Nieważne, czy to będzie zdrowie, kariera czy rodzina. Uwierz w siebie, zagrzewaj siebie do walki, osiągaj wielkie cele metodą małych kroków, motywuj się każdego dnia, obrazując sobie, jak będzie wyglądało Twoje życie kiedy dojdziesz tu i tu. Motywuj się nieustannie. Mów do siebie, wizualizuj. Żyj i zachowuj się tak, jakbyś już był w punkcie, o którym marzysz. A wtedy, zanim się obejrzysz… będziesz dokładnie w tym miejscu. 

Autor: http://www.mamalla.pl/

Leave a Reply